No sorry, ale do szkoły wychodzę przed siódmą rano (dojeżdżam godzinę), wracam ok. godz. 16, albo później, gdy autobus się spóźnia. Wtedy jeż się ściemnia. Zanim coś zjem, chwilę odpocznę to już jest całkiem ciemno. Nie wiem jak Ty, ale ja nie lubię szukać psa w ciemności po łąkach, które mają tak ok. 2 km2, na których często można spotkać jakiś pijaków.

Jest jeszcze Dom Kultury, w, około którego jest ogrodzony teren, ale tam zawsze brama jest otwarta, a mój pies woli tarzać się w nieczystościach, które są tuż przy siatce, niż bawić się ze mną w środku. Dla mojego psa spacer na smyczy, to nie spacer a męczarnia. Jeżeli miałabym psa rasy husky, mogłabym mu tymi rzadkimi spacerami w zimie robić krzywdę, ale mój piesiu raczej jest typem śpiocha, więc myślę, że jakoś przeżyje. Gdy tylko kupię klikera zaczynamy ćwiczenia.
PS W lecie Sara codziennie wieczorem wychodzi na łąki z Dziakiem i ze mną.
