Ogólnie mój pies to śpioch i straszny leń (czyli to prawda, że psy upodabniają się do właścicieli

). Krótko mówiąc pasujemy do siebie idealnie. Co drugi dzień, codziennie chodzimy na spacery (mieszkam w domu z ogrodem, więc mój pies wychodzi beze mnie). Tam rzucam jej patyki. Najpierw mówię "Uwaga" takim specjalnym głosem, Sara wie, że będę rzucać, skacze dookoła mnie i próbuje mi odebrać patyk. Rzucam, biegnie, ryje nosem w śniegu (nie może wyhamować) zabiera patyk. Jeśli ma ochotę bawię się z nią (ona ucieka). Jeśli nie, zabiera patyk, kładzie się parę kroków dalej i zabiera się za obgryzanie. Mogę jej go bez problemu wyjąć z mordki na komendę, albo bawimy się w przeciąganie. Nie chce brać niczego do mordki na komendę. Zabawkę bierze tylko podczas zabawy (i kiedy się wita, ale to nie ten temat). Nie próbowałam jej nigdy tak naprawdę porządnie uczyć aportowania. Nie jest mi to potrzebne w codziennym życiu. Ważne, że jest super przyjacielem.