Długo szukałam psa bez rodowodu. Nie chodzę na wystawy, więc nie widziałam potrzeby, by płacić 1000zł więcej. Najpierw miał być to biszkoptowy, a później czarny labrador. Potem czekoladowa Saba. Na końcu padło na Golden Retriever'a. Dziewczyna (teraz żona) kolegi mojego taty jest zakochana w goldenach. Wtedy miała goldena Lussi (teraz ma dwa i często odwiedza ją jeszcze jamnik jej rodziców). Bardzo dobrze zna właścicielkę hodowli, z której brała swojego pieska, więc poleciła nam hodowlę Pani Oli. Mówiąc w wielkim skrócie kupiliśmy Sarę (imię przypadkowe) za 800zł po rasowej mamie. Warunki hodowli były b. dobre.
U mnie nie ma szans, by Sara ciągnęła za sobą cokolwiek.
Myślę, że jeśli mój pies umie chodzić na smyczy i gdy idę boczną drogą, a ona biegnie po trawie, to chyba nic jej się nie stanie
.
U mnie nie ma szans, by Sara ciągnęła za sobą cokolwiek.
Myślę, że jeśli mój pies umie chodzić na smyczy i gdy idę boczną drogą, a ona biegnie po trawie, to chyba nic jej się nie stanie